Trip

Sztuką jest przebyć podróż, potrafiąc zająć się sobą w tej wędrówce. Tak sobą ! Nie wszystkimi pierdołami, które nas otaczają ( osaczają ), którymi jesteśmy bombardowani w dniu codziennym. Warto, naprawdę choć na chwilę zwolnić, zrelaksować się i oderwać od spraw, które tak naprawdę nie mają wpływu na przebieg naszej peregrynacji. Za zadanie mają natomiast, skutecznie przeszkadzać w kontemplacji własnego Ja.

Uwielbiam podróżować w głąb samego siebie, poszaleć w moich szufladach, zrobić przegląd zawartości ( wiecie o co mi chodzi ). Osobiście mam mega bałagan na strychu, ale mam tego świadomość zaglądając na ów strych regularnie. Porządkuję jak mogę, część z nich zamykam lub zostawiam lekko uchylone na rzecz innych, które otwieram z wielką ciekawością i pozwalam świeżemu powietrzu na wietrzenie zawartości. Osobiście nie chcę płaskich, jałowych krajobrazów, pragnę zapachów, kolorów, uczucia, namacalności.

Jeśli wiesz co mam na myśli, to dobrze, jeśli nie…przewietrz się.

My…

My, niedoskonali…

My, zaplątani w swoich problemach…

My, widzący koniuszki naszych nosów…

My, narzekający nieustannie…

My, jakże egoistycznie podchodzący do świata…

My, niewidomi…

My, nieczuli…

My, myślący zbyt płytko…

My, nie słyszący wołania dzieci…

My, nie słyszący wołania Matek…

My, mający krew na rękach…

Zatrzymajmy się na chwilę…

Ludobójstwo trwa…

A my, jakże próżni…

bvb

45 minut

Dosyć długo w szkole podstawowej byłem na szarym końcu i nie mam na myśli nauki. Koledzy z klasy uganiali się za dziewczynami, a ja na spokojnie podkochiwałem się w naszej nauczycielce od polskiego. Oni słysząc dzwonek wybiegali na szkolny korytarz, ja powoli, ociągając się wręcz, napawałem widokiem burzy włosów, które opadały na odsłonięte ramiona mojej bogini, która czerpała z tego chyba nie mniejszą przyjemność niż ja. Piękna kobieta z niej była. Pewnego razu, usiedliśmy całą klasą na podłodze, a nasza pani czytając jakąś bodajże lekturę, pochyliła się i zapytała mnie, czy mógłbym pieścić jej stopy. Pamiętam to jak dziś, miałem wrażenie, że eksploduję na środku klasy i będą mnie zeskrobywać ze ścian. Nie eksplodowałem jednak, ale pamiętam do dnia dzisiejszego aksamitną skórę jej nóg. Pieściłem jej stopy i łydki przez 45 minut, które całkowicie zmieniły moje spojrzenie na kobiety. Już wtedy doskonale wiedziałem, że oczekują od nas przyjemności, że chcą abyśmy poświęcali im maksimum uwagi oraz traktowali je wyjątkowo. Chciałem więcej, głowa pulsowała od obrazów, których nadprodukcję rozpoczęła moja wyobraźnia. Lekcja nigdy się nie skończyła, wciąż trwa, a ja uczę się pilnie i wyciągam z niej wnioski.

Światło

         Mroczne me życie jest, cienie podążają krok w krok w którym kierunku bym nie poszedł. Czuję na plecach ciemność oplatającą resztki światła, które walczy o przetrwanie. Przyzwyczajam się powoli, przecież to nie boli. Ciemność nie jest taka zła, pozwala ukryć zmarszczki. Tajemnice są jeszcze bardziej tajemnicze, skrywane w mroku, chowające się za monumentalnymi filarami życia. Światło nie poddaje się, walczy, aby obnażyć moje sekrety. Nie wiem czy chcę, nie wiem czasami nic. Przyjemnie jest wycofać się i zwolnić, popaść w hibernację, pozwolić podświadomości aby zajęła się siewami … czekać na plony. W ciemności nie można żyć w miłości,  Kontemplacja na rzecz światła…

Obrazek