My…

My, niedoskonali…

My, zaplątani w swoich problemach…

My, widzący koniuszki naszych nosów…

My, narzekający nieustannie…

My, jakże egoistycznie podchodzący do świata…

My, niewidomi…

My, nieczuli…

My, myślący zbyt płytko…

My, nie słyszący wołania dzieci…

My, nie słyszący wołania Matek…

My, mający krew na rękach…

Zatrzymajmy się na chwilę…

Ludobójstwo trwa…

A my, jakże próżni…

bvb

Genetycznie obciążony.

Nigdy nie popełniam tego samego błędu dwa razy.  Popełniam go pięć lub sześć razy, tylko po to, żeby mieć pewność…

Zastanawiam się czy tylko w moim przypadku to ma zastosowanie ?

Ja, jako zagubiony człowiek we współczesnym świecie, motając się pomiędzy fikcją a rzeczywistością popełniam błędy. Popełniam je później ponownie i jeszcze raz do znudzenia.

Tak, mam pewność. Utwierdzam się w tym co robię. Już wiem, że źle postępuję. Nijak ma się to do wyciągania wniosków. Mam świadomość.  Wiem, że powinienem się poprawić.

Wracam jednak za chwilę, żeby potwierdzić moje ułomności. Jestem mistrzem błędów. Nie jestem jednak w stanie przestać.

Kiedyś chciałem je wyeliminować. Zacząć żyć tak jak nam przykazano. Nie potrafię, a może nie chcę…

v

Co by było gdyby ?

Co by było, gdyby składki na ZUS były o połowę niższe, gdyby młodzi przedsiębiorcy mogli działać przez jakiś okres na preferencyjnych warunkach ? Jak wyglądałaby sytuacja gospodarcza naszego kraju, gdyby rząd wspierał polską przedsiębiorczość ? Dlaczego odnoszę wrażenie, że jest na odwrót ? Urzędy Państwowe ( a jest ich całe mnóstwo ) urządzają sobie polowania na biednych podatników, którzy i tak są biedni. Tysiące przykładów spraw z tomami akt, które dotyczą zaległości dwóch złotych polskich, nie są wyjątkami. Miażdżenie Kowalskiego wychodzi im najlepiej, podczas gdy grube ryby walą Ojczyznę na miliony, jeśli nie miliardy i wszystko przechodzi bez najmniejszych problemów. Tak się utarło w naszym kraju, że biednemu jeszcze pętlę na szyję założyć, a co by nie miał za lekko, kamień na łańcuchu do nogi przykuć. Jak może być tutaj dobrze, jeśli zdecydowana większość społeczeństwa nie ma pieniędzy i w dodatku mieć ich nie będzie,  skutecznie blokowana przez swoje państwo. Tymczasem bogacą się jeszcze bardziej do niewyobrażalnego dla nas poziomu zjeby, którzy dzięki układom, cwaniactwu i przynależeniu partyjnym kręcą interesy życia, mając wyjebane na całą resztę, bo przecież liczą się tylko oni, a nie interes społeczny oraz dobro Polski. Chamstwo i buractwo jest zjawiskiem powszechnym  w kręgach elit polskiej  ( i)nteligencji. To,  jak nasz kraj jest rozkradany a obywatel sprowadzany do parteru, nie jest robione jak na ynteleygentów przystało. Jak przyjemnie mogłoby zrobić się w Polsce,  gdyby całe te barachło zutylizować. Dać szansę młodym ludziom, którym zależy na losie Polski, a nie tylko na własnym interesie.

12

Światło

         Mroczne me życie jest, cienie podążają krok w krok w którym kierunku bym nie poszedł. Czuję na plecach ciemność oplatającą resztki światła, które walczy o przetrwanie. Przyzwyczajam się powoli, przecież to nie boli. Ciemność nie jest taka zła, pozwala ukryć zmarszczki. Tajemnice są jeszcze bardziej tajemnicze, skrywane w mroku, chowające się za monumentalnymi filarami życia. Światło nie poddaje się, walczy, aby obnażyć moje sekrety. Nie wiem czy chcę, nie wiem czasami nic. Przyjemnie jest wycofać się i zwolnić, popaść w hibernację, pozwolić podświadomości aby zajęła się siewami … czekać na plony. W ciemności nie można żyć w miłości,  Kontemplacja na rzecz światła…

Obrazek

Rycie bani.

Zmiany mózgowe jakie zafundował mi system, są niczym w porównaniu do zmian,  jakie widzę na codzień wśrod społeczeństwa. Poddani normom,  brną według narzuconych im zasad.  Rycie głowy przez system odnosi spektakularny sukces.  A przecież nie musimy żyć według tego jak chcą rządzący.  Patrząc  na”model ubezwłasnowolnienia myślowego” współczuję, żenującego pogodzenia się ze  schematem zasad postępowania. Od czasu gdy uwolniłem sie od tego co jest mi narzucane, pozyskałem chęć do kreatywnego myślenia. Moja głowa nie jest już zasypywana przez zbędne informacje, a ja   mogę podejmować decyzje,  których nie mógłbym podejmować żyjąc w świecie, który jest tym poprawnym systemowo.  Zly stan gospodarki światowej,  jest wynikiem zamierzonego działania. Osoby na szczycie łańcucha pokarmowego z zaskakująco dobrym efektem rozpierdoliło głowy siedmiu miliardom ludzi, zajmując ich przestrzeganiem zasad, ktore zajmują głowę i skutecznie blokują chęć do działania.

O spadaniu.

 Od kiedy pamiętam, w moim życiu mam wiernego towarzysza. Cenię go  za to, iż jest bardzo kreatywny. Pojawia się i znika, ale nigdy nie opuścił mnie na dobre. Pojawił się bardzo dawno temu. Byłem małym chłopakiem, kiedy odwiedził mnie po raz pierwszy.  Gdy zamykam oczy i sen zabiera mnie w inną rzeczywistość, muszę liczyć się z tym, że pojawi się, ów senna postać, złapie mnie za rękę i wypchnie przez otwarte okno, lub zepchnie w przepaść, w bliżej nie określonym miejscu. Cenię go za pomysłowość i nieograniczoną fantazję. Nie przypominam sobie, bym przeżywał sen o spadaniu, dwa razy tak samo. Zawsze koleś funduje mi nową historię, która kończy się swobodnym spadaniem. Nawet spodobały mi się owe sny, nauczyłem się delektować lotem. Zostałem wypchnięty już z samolotu, bez spadochronu, okien, urwisk skalnych, w korytarzach bez dna, podjeżdżałem samochodem pod bardzo strome wzniesienie, za którym nie było niczego, za to czekał mnie kolejny lot w otchłań nicości. Koleś wypychał mnie z wieżowców, albo zaczynałem lot, po prostu w chmurach. Dziesiątki snów za mną, dziesiątki lotów, ale nigdy, ale to nigdy, moje loty nie miały finału. Zawsze budziłem się w trakcie spadania, nie doczekując lądowania lub końca.

 ruffled snu zdjęcie stockowe autorstwa www.pixmac.pl

ruffled snu zdjęcie stockowe autorstwa http://www.pixmac.pl

Dzisiejszej nocy stało się inaczej. Przechodziłem przez most linowy, między wierzchołkami gór, kiedy zostało mi,  może z 15 metrów do przebycia, znajoma postać złapała moją rękę, szarpnęła, straciłem równowagę. Rozpoczął się kolejny lot. Piękna okolica, wkoło bardzo zielono, ciepło, sama przyjemność spadania. Twarde lądowanie zbliżało się w zawrotnym tempie, dostrzegłem na ziemi naostrzone pale sterczące ku górze. Cały ten sen, mógłbym podciągnąć do przygody w amazońskiej dżungli, kończąc swój żywot nabity na pale plemienia Yuruti. Czy to oznacza nowy etap życia ? A może będę ginął co noc ?  Dlaczego po tylu lotach, po raz pierwszy pozwolono mi umrzeć ?

A Ty, jak często spadasz we śnie ?

Dla Ciebie wszystko.

Otwiera rano swoje zmęczone oczy, pochylony nad umywalką, doprowadza się do porządku. Kiedy wraca do kuchni, elektryczny czajnik właśnie zagotował wodę. Kończy w pośpiechu kawę, spogląda na zegarek. Ma jeszcze 10 minut. Wraca do pokoiku, którego centralnym punktem jest ” ołtarzyk”. Prawie klęka przed nim, nie spuszczając wzroku z postaci znajdującej się na zdjęciu. Rozmarzonym wzrokiem, pieści swoje zmysły. Myśli kołaczą w głowie. Gdyby tylko mógł się teleportować, choć na chwilę.

Gdyby mógł…

lekkim sercem zdjęcie stockowe autorstwa www.pixmac.pl

lekkim sercem zdjęcie stockowe autorstwa http://www.pixmac.pl

Jeszcze raz, rzuca spojrzenie na zegarek. Zrywa się jak rażony prądem. Wybiega w pośpiechu na ulicę. Jego kurtka podąża tuż za nim, w końcu lądując na  plecach. Spóźniony o jedno spojrzenie, dociera do miejsca w którym podda się codziennej rutynie. Przecież warto, nie robi tego dla siebie. Pod koniec dnia, gdy dociera do swojego pokoju, znów może nacieszyć się przez chwilę jej towarzystwem. Zasypia z myślami krążącymi gdzieś, bardzo daleko.

Dochodzi godzina 10.15 rano. Na wielkim łożu, postać o długich kręconych włosach, przeciąga się leniwie, mrucząc jak kotka. Po 20 minutach, wstaje z łóżka i idzie pod prysznic. Po kolejnych 30, odświeżona, jak poranna rosa tańcząca na wiosennej trawie, czuje się o niebo lepiej. Nie śpiesząc się, otwiera szafę, ubiera się starannie, z pomysłem. Musi wyglądać zjawiskowo, wychodząc z domu. Parkuje samochód w podziemnym garażu centrum handlowego. Rozpromieniona, oddaje się szałowi zakupów. Następnie wraz z koleżankami, obiad w dobrej restauracji. Plotki, ploteczki. Jak na razie dzień jest super udany. Ochh…prawie zapomniała, jeszcze fitness. Jej trener jest taki przystojny. Ćwiczenia dają taką wewnętrzną siłę, stają się nałogiem. Wraca do domu, bierze kolejny prysznic. Sportowa torba już wisi na ramieniu. Z piskiem opon podjeżdża po fitness centrum. Prosi o indywidualny program ćwiczeń. Muszą to omówić przy kolacji.

Udaje mu wyrwać się na 2 dni z pracy.

Niespodzianka.  Otwiera drzwi. Oczy rozpromienione, uśmiechnięte, błądzą po mieszkaniu.

Kwiaty w doniczkach są uschnięte,  rybki w akwarium pływają do góry brzuchami.

Nie zamykaj się na drugiego człowieka

Wciąż wierzę.

Jestem wręcz przekonany, że ludzie są dobrzy. Pogubieni trochę w tym zagmatwanym świecie, czasami alienujemy się przed drugim człowiekiem.  Pozostawieni sami sobie, nie możemy udźwignąć natłoku problemów, który przygniata nas codziennie, gdy otwieramy oczy. Próba zepchnięcia winy, jest histerycznym krzykiem bezsilności, który wkrada się po cichu, świdrując nasze czaszki. Czasami nie mamy ochoty na towarzystwo. Trawimy w samotności wszystko to, co gryzie nas bezlitośnie, wydalając  ból i cierpienie. Nikt nie lubi otwierać się na swoje ułomności.  Jeśli jest Ci źle i myślisz…kurwa mam przejebane.

Pomyśl o Tych, którzy naprawdę mają przejebane.

world 

Wojny, bieda, terroryzm, choroby, głód, dzieci wykorzystywane przez dorosłych. Większość z nas nigdy nie zaznała i prawdopodobnie nawet nie myśli, o prawdziwych, ludzkich tragediach. Co najciekawsze Ci, którzy na co dzień zmuszani  do walki o przeżycie, są otwarci na innych.  Jedyne co mogą dać, to serce położone na otwartej dłoni. Ich ufne oczy, patrzą wypełnione wiarą w drugiego człowieka.

Przestaliśmy dostrzegać prawdziwe wartości. Biegnąc przez życie, tak bardzo skupiamy się na sobie, że stajemy się niedostępni dla innych. Nie mamy ochoty dostrzegać ludzkiej krzywdy. Staliśmy się pieprzonymi ignorantami. 

Nie zamykajmy się na innych. Wszyscy jesteśmy dziećmi świata.

Jest taki kraj…

Dowiedziałem się  dzisiaj, że prawie wszyscy uciekają z tego kraju. Pytam się  gdzie ??? No jak to. Tam gdzie jest lepiej. Ameryka, Niemcy, Anglia, Irlandia – tam jest lepiej ??lato

Gówno prawda !

Jest prościej, a to różnica. Patrząc na tych wszystkich szczęśliwych Polaków, płakać mi się chce. Dla mnie wyznacznikiem dobrego życia, na pewno nie jest osiedlenie się gdzieś, gdzie nie czuję się swobodnie. Wiem to z autopsji.  Znam mnóstwo osób,  zachwyconych  pierwszymi miesiącami za granicą. Później przychodzi tęsknota i rozterki. Oczywiście niektórzy odnajdują się, gdzieś tam… Schylają nisko głowy- integrują.  Rozumiem to i szanuję. Powodzenia i sukcesów życzę z całego serca. Ja, nie dam rady udawać, oszukiwać samego siebie  i wmawiać  – no stary, jest zajebiście, jak nie jest. Względy ekonomiczne, rozumiem nie jest łatwo. Moje pytanie brzmi, a gdzie teraz jest łatwo ??? Czasy wujka i cioci w Ameryce,  dawno się skończyły. Margaryna z Niemiec, wcale nie jest lepsza, niż ta z Polski. Różnice się zatarły, bezpowrotnie.

Pisałem już, że Polska to wciąż dziki kraj. Zawdzięczamy to przede wszystkim Tym, którzy stoją u władzy, i w dupie mają obywatela. Ja wciąż jednak, Tutaj  oddycham swobodnie i  jestem u siebie.