3

Jeśli nie chcesz być szybko zapomnianym po śmierci,  albo zaraz pisz rzeczy warte przeczytania, albo czyń rzeczy warte opisania.                                                                         
                                                                                     W                                                                                                                                              Benjamin Franklin

2

w

Nig­dy nie za­pomi­naj­cie! Im wyżej wzla­tuje­my tym mniej­si wy­daje­my się tym co nie umieją latać. 

                                                                                         Fryderyk Nietzche

Nocny rozpierdol.

Tak, tak. Pora na rozpierdol w głowie. Jak to jest, że czasami nie można nad tym zapanować, a może nie powinno się próbować? Niech jest jak jest.  Może bałagan nie jest tak do końca bez sensu? A co gdy jest czymś wyższym,  czymś co ma być przy tobie ? A jeśli jest spójnością, która jest przypisana do nas?  Nigdy nie zastanawiałem się nad tym. Do dzisiaj.  Właściwie to jest przyjemne, pozwala na rozkminę ” Istnienia ” z perspektywy, której niektórzy nigdy nie doświadczą ponieważ są zbyt zajęci życiem ” Systemowym ” takim,  jakie jest na nas narzucane od góry.  Wolność umysłowa jest największym skarbem, który należy pielęgnować. Sfera duchowa i zgodność z własnym Ja, to podstawa do bycia. A rozpierdol w głowie?  Niech będzie, trzeba się z nim zaprzyjaźnić.

Każdy ma marzenia.

bbhh

Niezależnie od wieku, pozycji społecznej, wiary czy koloru skóry. Każdy z nas ma marzenia. Czasami boimy się dążyć do ich realizacji, bo co ludzie powiedzą, bo nie dam rady, bo są takie nierealne, bo chciałbym ale się boję.

Ja też mam marzenia i wiecie co … wierzę, że kiedyś się spełnią. Pomimo przeciwności losu i wciąż pozostaję optymistą i bardzo mocno wierzę, iż nadejdzie dzień w którym spełnią się te najskrytsze i najbardziej wyczekiwane. Życie mnie nauczyło, że nic nie jest stałe, wszystko się zmienia, my się zmieniamy, świat wokół nas, również we wszechświecie dokonują się nieodwracalne zmiany, choć większość z nas na co dzień nie zaprząta sobie tymi (pierdołami) głowy, stąpając mocno po ziemi.

Jednak cały ten proces zmian, które zachodzą wokół nas, jak i w nas samych nie odbierze naszych marzeń. Tak więc dążmy do naszych celów, nie bójmy się marzyć, nie ważne kiedy to się ziści, za rok, dzień, miesiąc czy za dekadę, musimy wierzyć i robić wszystko aby osiągnąć nasz wymarzony cel.

Trip

Sztuką jest przebyć podróż, potrafiąc zająć się sobą w tej wędrówce. Tak sobą ! Nie wszystkimi pierdołami, które nas otaczają ( osaczają ), którymi jesteśmy bombardowani w dniu codziennym. Warto, naprawdę choć na chwilę zwolnić, zrelaksować się i oderwać od spraw, które tak naprawdę nie mają wpływu na przebieg naszej peregrynacji. Za zadanie mają natomiast, skutecznie przeszkadzać w kontemplacji własnego Ja.

Uwielbiam podróżować w głąb samego siebie, poszaleć w moich szufladach, zrobić przegląd zawartości ( wiecie o co mi chodzi ). Osobiście mam mega bałagan na strychu, ale mam tego świadomość zaglądając na ów strych regularnie. Porządkuję jak mogę, część z nich zamykam lub zostawiam lekko uchylone na rzecz innych, które otwieram z wielką ciekawością i pozwalam świeżemu powietrzu na wietrzenie zawartości. Osobiście nie chcę płaskich, jałowych krajobrazów, pragnę zapachów, kolorów, uczucia, namacalności.

Jeśli wiesz co mam na myśli, to dobrze, jeśli nie…przewietrz się.

Awaria systemu.

To, że świat ewoluował, powoli do mnie dotarło. Przyzwyczajam się i próbuję dostosować. Nie przychodzi mi to łatwo, lecz staram się. Kiedy odnoszę wrażenie, że zaczynam łapać o co chodzi, jak funkcjonuje system. Kiedy siedzę i czytam instrukcję obsługi świata, budowy każdego trybiku i  zasady działania wszystkich jego elementów……Następuje przeskok świetlny. Zostaję w tyle, gubię dane  tracąc kontakt z najbliższymi mi częściami, na logikę nie można zrywać więzów  z tymi którzy powinni żyć w ścisłej symbiozie…

 Myślę, że jest to spowodowane globalnym błędem ludzkości.  Jednostka nie ma znaczenia.

.aa

Siedząc w norweskim autokarze…

Podróżowałem wczoraj autokarem po Norwegii i wiecie co ? To była podróż niezwykła. Jechało nas około pięćdziesięciu osób z  czego zaobserwowałem co najmniej dwadzieścia księżniczek. Przepiękne blondynki o przecudnych gęstych włosach, zadbanych dłoniach i nienagannych figurach, wręcz hipnotyzowało swoją obecnością. Mogę jeszcze dodać bardzo wysoką kulturę osobistą, która po prostu jest i widać ją na każdym kroku. Siedziałem obok najładniejszej z nich i nie mogłem się nacieszyć widokiem, który przyćmiewał równie piękne widoki za oknem. Nie spodziewałem się tak wielu pięknych kobiet w jednym miejscu. Wesołe uśmiechnięte, chętne do rozmowy. Sielankę zakłócał co prawda jeden pijany Norweg, który gadał, śpiewał i klaskał bez przerwy. Jego podróż nie trwała zbyt długo, ponieważ wkurzony kierowca wyrzucił go z autobusu, chyba na trzecim przystanku. Zauważyłem też parę mniej urodziwych kobiet, ale były w znaczącej mniejszości, która to nie wpłynęła na moje odczucia piękna. Dorzucę jeszcze paru ”Luków Skywalkerów” 

czytaj: Norweg uczesany jak Luk z Gwiezdnych Wojen 🙂

 Dwóch Harrych Potterów też nie miało wpływu na przekrój pasażerów. Bardzo przyjemna podróż, jakże inna od tych, do których jesteśmy przyzwyczajeni w naszym kraju. Dziewczyny piękne, autobus czysty. Czego chcieć więcej…

qwerty

Bladym świtem.

Zaatakowany bladym świtem przez bladą dupę.

Znienacka, brutalnie i bez skrupułów.

Dostałem w pysk.

A ja prawie zadowolony, u siebie, bezpieczny.

Niestety to już tylko wspomnienie.

Po raz kolejny musiałem iść dalej w nieznane.

Nie z własnej chęci.

Zmuszony.

Wyrwany z mojego świata.

Więc idę wbrew sobie.

Tak musi być.

 Przeznaczenie nie pozwala mi zostać.

Nie widzę już tego, co kocham najbardziej.

Nie słyszę tego, co uwielbiam słyszeć.

Dziś jestem gdzie indziej.

Nie tak bezpieczny i szczęśliwy, lecz będę walczył. 

Do końca…

fff