Polak wkurwiony.

wkurw

Wciąż niezmiennie do znudzenia widzę obraz Polaka wkurwionego.

Wkurwiony jak zwykle, nic się w tej materii nie zmienia. Sąsiad kupił nowy domek na narzędzia do swojego ogródka – wkurw. Znajoma zamieszkująca dom na końcu ulicy chodzi odpierdolona jak stróż w Boże Ciało – wkurw. Widziałeś Marlenę ? Córka Stefana, taka młoda a żyje ponad stan. Widuję ją w drogich restauracjach regularnie ( zza szyby ), na pewno ma sponsora i ukrywa przed światem – wkurw. Celebryci pijący kawę w porannej śniadaniówce – wkurw. Blogerzy których się czyta, sprzedali się – wkurw. Politycy pierdolący bez sensu, napychający swoje przepastne kieszenie – wkurw. Malina i jej awans w korpo – wkurw. Kino chujowe, teatr za drogi i ciężko bilety zamówić – wkurw. Moja Ex znowu wrzuciła zdjęcia na fejsa z urlopu na Bali – wkurw. Marek najechał na gwóźdź leżący na ulicy po czym wyłapał kapcia – wkurw. Chodniki krzywe – wkurw. System – wkurw. Internet za wolny – wkurw. Parkingi w galeriach zapchane – wkurw. Jak oni śpiewają ? Chujowo – wkurw. Za zimno – wkurw. Za ciepło – wkurw.

Wkurw, wkurw, wkurw !!!

Wszechobecny jak Ten, którego nikt nigdy nie widział lecz wierzy i jest gotowy rozpocząć Dżihad w jego obronie. Jak głęboko system korzeniowy jadu i nienawiści sięga w naszym społeczeństwie ? Powinniśmy zdecydowanie chwycić za nożyczki i powycinać trochę liści zainfekowanych żółtym jadem goryczy.

Zjedz samego siebie.

ggg

Jesteśmy Tym co jemy. Osobiście zajęło mi pojęcie tego stwierdzenia całe dotychczasowe życie. Szybkość ówczesnego życia, wymusza na Nas, abyśmy jedli szybko, nie zwracając zbytniej uwagi na to Co spożywamy.  Zachęcani wszechobecną reklamą, którą jesteśmy bombardowani na co dzień . Jedz szybko, smacznie, tłusto i niezdrowo. Tych haseł jednak próżno szukać u wielkich koncernów, zachęcających do kupna ich produktów. Tak więc ludzkość pożera śmieciowe jedzenie tyjąc z roku na rok coraz bardziej oraz zapada na większą ilość chorób związanych z otyłością. Pewnego dnia budzimy się ze świadomością zaawansowanej otyłości. Proste czynności zaczynają sprawiać problemy. Stajemy się leniwi. Przyzwyczajamy się do tego stanu. Oswajamy się z tym. Jesteśmy w zaawansowanym procesie Autodestrukcji. 

Przecież sąsiadka z dołu i ta z naprzeciwka również są niczego sobie. Globalny problem otyłości sprawia, że przestajemy go dostrzegać personalnie. Wydaje się, że tak ma być, a jeśli nie, to że nic nie jesteśmy w stanie z tym zrobić ( Leniwy tok rozumowania ).

 Błędne, leniwe myślenie !

Zrzucenie zbędnych kilogramów jest prostsze niż myślisz.

Wystarczy zmienić dietę. Odsunąć śmietnik, który wchłaniamy do naszego organizmu. Zredukujmy Tłuszcze, Niezdrowe cukry, zredukujmy ilość węglowodanów . Nie faszerujmy się chemią która zalewa Nas ze sklepowych półek.

Nie jestem ekspertem w tej dziedzinie, ale od czasu kiedy kompletnie zmieniłem nawyki żywieniowe, od kiedy zacząłem jeść zdrowo, od kiedy zmniejszyłem ilość kalorii jakie potrzebuje mój organizm, od kiedy zacząłem systematycznie chodzić na spacery… Po trzech miesiącach zgubiłem 15 kg , moja forma gwałtownie zaczęła rosnąć, moje samopoczucie uległo niewyobrażalnej poprawie.

Wkręciłem się w Zdrowy Tryb Życia. Już nie leżę na kanapie pochłaniając kolejną paczkę Chipsów. Teraz spotkasz mnie w lesie gdzie biegam i spaceruję. Rozpocząłem przygodę z ruchem od 20 minutowych spacerów, dzisiaj jest to minimum godzina codziennie.

Już nie piję chemicznej Coli, teraz piję Sok z Zielonych Warzyw. Nie wcinam białego chleba ( w ogóle odstawiłem pieczywo) Teraz smakują mi Płatki Owsiane z Naturalnym Jogurtem.

Tłuste mięsa zastąpiłem Zdrową Rybą lub Indykiem z Warzywami Kaszą lub Ryżem.

Mój organizm rozpoczął proces zjadania samego siebie, ponieważ o to chodzi w odchudzaniu.

Muszę przyznać, że pomógł mi zmotywować się mój serdeczny Przyjaciel Peter z Australii, któremu z tego miejsca chciałem podziękować.

Pamiętacie Jesteśmy Tym co Jemy.

Trip

Sztuką jest przebyć podróż, potrafiąc zająć się sobą w tej wędrówce. Tak sobą ! Nie wszystkimi pierdołami, które nas otaczają ( osaczają ), którymi jesteśmy bombardowani w dniu codziennym. Warto, naprawdę choć na chwilę zwolnić, zrelaksować się i oderwać od spraw, które tak naprawdę nie mają wpływu na przebieg naszej peregrynacji. Za zadanie mają natomiast, skutecznie przeszkadzać w kontemplacji własnego Ja.

Uwielbiam podróżować w głąb samego siebie, poszaleć w moich szufladach, zrobić przegląd zawartości ( wiecie o co mi chodzi ). Osobiście mam mega bałagan na strychu, ale mam tego świadomość zaglądając na ów strych regularnie. Porządkuję jak mogę, część z nich zamykam lub zostawiam lekko uchylone na rzecz innych, które otwieram z wielką ciekawością i pozwalam świeżemu powietrzu na wietrzenie zawartości. Osobiście nie chcę płaskich, jałowych krajobrazów, pragnę zapachów, kolorów, uczucia, namacalności.

Jeśli wiesz co mam na myśli, to dobrze, jeśli nie…przewietrz się.

Idę po siekierę.

Nareszcie nadchodzą czasy kiedy wraca wizerunek prawdziwego mężczyzny. Do lamusa odchodzą lalusio-cioty w rurkach z idealnie uczesanymi fryzurami i pizdusiowatymi buźkami, ociekający kremami nawilżającymi. Co prawda z lekkim opóźnieniem a jednak do kraju gdzie wciąż moher przemyka po ulicach, zza wielkiej wody przybywa facet ”drwaloseksualny” (ang. lumbersexual). Broda, tatuaże, koszula flanelowa w kratę, jeansy i ciężkie buty wychodzą na polskie ulice. Z punktu widzenia mężczyzny, popieram i oddycham z ulgą, ponieważ do tej pory z przerażeniem obserwowałem pizdo-chłopców popierdalających w różowych rurkach. Facet powinien być facetem i na szczęście trendy w modzie nieustannie ulegają zmianom. W tym przypadku na lepsze.

lambIdę po siekierę.

Bladym świtem.

Zaatakowany bladym świtem przez bladą dupę.

Znienacka, brutalnie i bez skrupułów.

Dostałem w pysk.

A ja prawie zadowolony, u siebie, bezpieczny.

Niestety to już tylko wspomnienie.

Po raz kolejny musiałem iść dalej w nieznane.

Nie z własnej chęci.

Zmuszony.

Wyrwany z mojego świata.

Więc idę wbrew sobie.

Tak musi być.

 Przeznaczenie nie pozwala mi zostać.

Nie widzę już tego, co kocham najbardziej.

Nie słyszę tego, co uwielbiam słyszeć.

Dziś jestem gdzie indziej.

Nie tak bezpieczny i szczęśliwy, lecz będę walczył. 

Do końca…

fff

Dla Ciebie wszystko.

Otwiera rano swoje zmęczone oczy, pochylony nad umywalką, doprowadza się do porządku. Kiedy wraca do kuchni, elektryczny czajnik właśnie zagotował wodę. Kończy w pośpiechu kawę, spogląda na zegarek. Ma jeszcze 10 minut. Wraca do pokoiku, którego centralnym punktem jest ” ołtarzyk”. Prawie klęka przed nim, nie spuszczając wzroku z postaci znajdującej się na zdjęciu. Rozmarzonym wzrokiem, pieści swoje zmysły. Myśli kołaczą w głowie. Gdyby tylko mógł się teleportować, choć na chwilę.

Gdyby mógł…

lekkim sercem zdjęcie stockowe autorstwa www.pixmac.pl

lekkim sercem zdjęcie stockowe autorstwa http://www.pixmac.pl

Jeszcze raz, rzuca spojrzenie na zegarek. Zrywa się jak rażony prądem. Wybiega w pośpiechu na ulicę. Jego kurtka podąża tuż za nim, w końcu lądując na  plecach. Spóźniony o jedno spojrzenie, dociera do miejsca w którym podda się codziennej rutynie. Przecież warto, nie robi tego dla siebie. Pod koniec dnia, gdy dociera do swojego pokoju, znów może nacieszyć się przez chwilę jej towarzystwem. Zasypia z myślami krążącymi gdzieś, bardzo daleko.

Dochodzi godzina 10.15 rano. Na wielkim łożu, postać o długich kręconych włosach, przeciąga się leniwie, mrucząc jak kotka. Po 20 minutach, wstaje z łóżka i idzie pod prysznic. Po kolejnych 30, odświeżona, jak poranna rosa tańcząca na wiosennej trawie, czuje się o niebo lepiej. Nie śpiesząc się, otwiera szafę, ubiera się starannie, z pomysłem. Musi wyglądać zjawiskowo, wychodząc z domu. Parkuje samochód w podziemnym garażu centrum handlowego. Rozpromieniona, oddaje się szałowi zakupów. Następnie wraz z koleżankami, obiad w dobrej restauracji. Plotki, ploteczki. Jak na razie dzień jest super udany. Ochh…prawie zapomniała, jeszcze fitness. Jej trener jest taki przystojny. Ćwiczenia dają taką wewnętrzną siłę, stają się nałogiem. Wraca do domu, bierze kolejny prysznic. Sportowa torba już wisi na ramieniu. Z piskiem opon podjeżdża po fitness centrum. Prosi o indywidualny program ćwiczeń. Muszą to omówić przy kolacji.

Udaje mu wyrwać się na 2 dni z pracy.

Niespodzianka.  Otwiera drzwi. Oczy rozpromienione, uśmiechnięte, błądzą po mieszkaniu.

Kwiaty w doniczkach są uschnięte,  rybki w akwarium pływają do góry brzuchami.

Facet z klasą.

 Coraz rzadziej można spotkać faceta z klasą. Własnym stylem i manierami godnymi prawdziwego gentlemena.  Nie chodzi mi tylko o modnie ubranego mężczyznę. dwa managers making deal zdjęcie stockowe autorstwa www.pixmac.pl

Nie ważne, czy preferujesz styl  sztywniaka z biura, czy też awangardowy  jest ci bliższy. Sam możesz osiągnąć wizerunek faceta z klasą. Nie zależnie czy jesteś,  gruby czy chudy, wysoki czy niski, musisz uwierzyć w siebie i trochę nad sobą popracować.

Nie chcę się czepiać po raz kolejny, ale myślę, że powinniśmy zacząć od naszych twarzy. Choć bardziej  pasuje, zacząć od naszych mord. Smutnych, zaniedbanych, nierzadko śmierdzących wczorajszym piwem. Z takimi twarzami, możemy zapominieć o zwróceniu uwagi na naszej osobie, przez płeć piękną.

Jeśli Twoja twarz nie jest twarzą atrakcyjnego faceta… zawsze noś okulary przeciwsłoneczne w pogotowiu, nie zależnie od pory roku, świetnie przykuwają uwagę.  Panowie weźmy się w garść i ogarnijmy chociaź trochę.

Jeśli nie jesteśmy ikonami stylu, poprośmy o pomoc fachowca, który pomoże ogarnąć nam, dobrać koszulę do marynarki, krawat do koszuli,  buty do spodni, itd.  Jak cię widzą, tak cię piszą…czyż nie ?

Dobre maniery. Zachowuj się jak przystało na faceta z klasą, każdy z nas posiada choćby minimalną wiedzę na temat reguł savoir-vivre. Jeśli nie, zadaj sobie trochę trudu, i posiądź choćby jej podstawy.

Mężczyzna potrafiący znaleźć się w każdej sytuacji, jest tym, którego coraz rzadziej można spotkać w dzisiejszych czasach. Jest facetem z klasą.

Jest taki kraj…

Dowiedziałem się  dzisiaj, że prawie wszyscy uciekają z tego kraju. Pytam się  gdzie ??? No jak to. Tam gdzie jest lepiej. Ameryka, Niemcy, Anglia, Irlandia – tam jest lepiej ??lato

Gówno prawda !

Jest prościej, a to różnica. Patrząc na tych wszystkich szczęśliwych Polaków, płakać mi się chce. Dla mnie wyznacznikiem dobrego życia, na pewno nie jest osiedlenie się gdzieś, gdzie nie czuję się swobodnie. Wiem to z autopsji.  Znam mnóstwo osób,  zachwyconych  pierwszymi miesiącami za granicą. Później przychodzi tęsknota i rozterki. Oczywiście niektórzy odnajdują się, gdzieś tam… Schylają nisko głowy- integrują.  Rozumiem to i szanuję. Powodzenia i sukcesów życzę z całego serca. Ja, nie dam rady udawać, oszukiwać samego siebie  i wmawiać  – no stary, jest zajebiście, jak nie jest. Względy ekonomiczne, rozumiem nie jest łatwo. Moje pytanie brzmi, a gdzie teraz jest łatwo ??? Czasy wujka i cioci w Ameryce,  dawno się skończyły. Margaryna z Niemiec, wcale nie jest lepsza, niż ta z Polski. Różnice się zatarły, bezpowrotnie.

Pisałem już, że Polska to wciąż dziki kraj. Zawdzięczamy to przede wszystkim Tym, którzy stoją u władzy, i w dupie mają obywatela. Ja wciąż jednak, Tutaj  oddycham swobodnie i  jestem u siebie.

Parcie na lans.

W dzisiejszych czasach, pieniądz to nie wszystko. W dobrym tonie jest, być trendy. Jeśli Twoja kondycja materialna, jest na tyle zadowalająca, że możesz rozpierdolić trochę grosza. Wtedy … Rodzą się prawdziwe pasje.

moto1

Możesz kupić sobie jacht, szybko zapisać na kurs. Zdobyć patent sternika, i dalej, na wodę. Obowiązkowo potrzebujesz do tego : białych lnianych spodni, markowych okularów,  sweterka zarzuconego na plecy, oczywiście modnie zawiązanego na torsie. Dobre miejsce w porcie jachtowym, również jest niezbędne. Jesteś gotowy, aby snuć historie, nieustraszonego wilka morskiego.

Możesz zostać motocyklistą. Wydajesz 85 tys. ( mniej nie wypada – mają Cię widzieć ) na maszynę. Drugie 50 tys. na wiejski tuning.  Jeszcze 25 tys. na markowe ciuszki – takie ładne. Zamawiasz lawetę, bo nie masz pojęcia o jeździe na motocyklu.  Przywożą maszynę pod dom. Dzwonisz po kolegów, zamykacie się w garażu, wspólnie trzepiecie konia, aż do zamierzonego efektu. Następnie organizujecie się w paru chłopców. Zakładacie klub wzajemnej adoracji.  Nie zapomnijcie o tatuażach ”Born to be Wild” będzie zajebisty. Następnie, odpalacie sprzęty. Jedynka, powoli puszczasz sprzęgło, co by nie poniosło na starcie. I fruu pod pierwszą knajpę.

Kawa i rozmowa – bezcenne.

W tym momencie jesteś prawdziwym Out Lawsem.

Ile byś nie miał. Czego byś nie kupił. Zawsze będziesz tylko pierdolonym pozerem. Jedyne co możesz zrobić to, snuć opowieści dziwnej treści, jaki to jesteś zajebisty. Nie możesz kupić stylu życia. 

Dupa szefa.

Dopadł Nas znienacka, a jeśli Ciebie jeszcze nie dopadł, na pewno zajrzy niespodziewanie. Wszystkie gałęzie gospodarki, borykają się z Nim. Jest bezwzględny i nieobliczalny.

Kryzys.

biuro

 Firmy redukują stanowiska. Motto w dzisiejszych czasach to : Ciąć, ciąć i jeszcze raz ciąć koszty. Przeczytałem dziś artykuł, dzięki któremu dowiedziałem się, jak zachować swoje stanowisko pracy. Nie chcemy przecież wylądować na bruku. O tak prozaicznych rzeczach, jak odpowiedni ubiór, punktualność, czy zaangażowanie w działania firmy, wiemy wszyscy. I nie będę się rozpisywał na ten temat. Warto natomiast napisać, jak dowartościować swojego przełożonego.

Zacznijmy od miłego słowa i komplementów. Nie powinniśmy się pod żadnym pozorem ograniczać. Należy mówić, najlepiej kilka razy dziennie, jesteś Bogiem, zawsze masz rację najukochańszy Prezesie. Amerykańscy naukowcy przeprowadzili badania, które dowodzą że ciągłe pochlebstwa działają. Najlepiej zacząć, zanim jeszcze dostaniesz posadę. Sami musicie  dojść do tego, które słowa sprawiają największą przyjemność szefowi. To jednak wciąż nie gwarantuje zachowania posady. Dlatego powinniśmy posunąć się o krok dalej i rozpocząć codzienne, mozolne (ale z pasją) lizanie dupy. Dowiedziałem się, że lizana dupa do białości, pozwoli osiągnąć Ci status osoby niezwalnialnej. Co ważnie, liżemy odbyt tylko w sytuacji sam na sam. Nasi koledzy i koleżanki nie mogą tego widzieć, jeszcze nas prześcigną. Nie powinniśmy zapominać o myciu zębów przed rozpoczęciem dnia w pracy.  Szefostwo wręcz uwielbia czuć świeży zapach mięty, przy porannej kawie, oddając się swoim małym rozkoszom. Dla wielu z Nas, czynność ta, może wydawać się dyskomfortowa, ale czego nie zrobi się w dobie kryzysu.

Można na sytuację spojrzeć z innej strony. Poświęcenie, pozwoli nam zachować stanowisko, możemy wciąż odkładać grosz do grosza. Na przykład na wybielenie odbytu. W życiu role się odwracają, więc miło będzie dawać swoję wybieloną dupę nastęnym, którzy będą walczyć o przetrwanie.