Chirurg z klubu Hell & Heaven / part 9

chiii

– Lidia weszła do swojego biura, bolała ją głowa po weekendowym szaleństwie. Chwyciła za telefon. – Monika przynieś mi kawę i tabletkę na kaca. Odłożyła słuchawkę, opadając ciężko na fotel. W drzwiach pojawił się Arek z Mateuszem. Cześć pani prezes. Obydwaj w doskonałych humorach. Przyszli na zwiady. Jak zdrówko ? Nie za ostro pani zabalowała ?

– Wypierdalać – krzyknęła Lidia .Drzwi za nimi zamknęły się tak szybko,jak się otworzyły.

Po chwili weszła Monika z kubkiem gorącej kawy i szklanką w której musowała wcześniej wrzucona tabletka. Podeszła do Lidii, podała jej szklankę, a gdy ta się napiła, nachyliła się i pocałowała jej szyję.

– Co ty wyrabiasz ? – wycedziła przez zęby Lidia.

– Myślałam, że tego chcesz.

– Zapomnijmy o tym co zaszło między nami. Możesz to potraktować jako moją zachciankę, jako moją fantazję, którą spełniłaś ,  nie chcę do tego już wracać.

– Ale Lidio…nie chcesz tego przeżywać na co dzień ? Podniecam się na samą myśl o tobie. Chcę żebyśmy to robiły jak najczęściej. Zakochałam się w tobie. Oczy zaszły jej łzami, a głos drżał niczym struna szarpana przez wytrawnego gitarzystę.

– Odczep się ode mnie – rozumiesz. Nie ma nas. Nigdy nie było. Wracaj do swojego chłopaka po pracy i raz na zawsze zapomnij o piątku. Zajmij się sobą. Zadzwoń do Johnego. Powiedz mu żeby przyjechał do hotelu. Zrozumiałaś ?

Lidia wstała od biurka i odwróciła się do niej plecami. Stanęła w oknie nieruchomo. Rozmowę uważała za zakończoną. Odczekała aż usłyszała odgłos zamykających się drzwi za Moniką. Wróciła do biurka, usiadła i włączyła komputer.

Zapłakana Monika na korytarzu spotkała Arka.

– Wszystko ok, czy coś się stało ? – zapytał.

– Nie, nic – odpowiedziała sucho. Mam zły dzień. Odwróciła się na pięcie i poszła do swojego biurka. Wyjęła chusteczki z szuflady. Przetarła oczy, poprawiła makijaż i wykręciła numer Johnego. Telefon był wyłączony. Monika nagrała wiadomość. Lidia czeka na ciebie w biurze, jak będziesz uchwytny, oddzwoń do mnie i daj znać o której się pojawisz. Odłożyła słuchawkę. Popatrzyła przed siebie mętnym wzrokiem. Czuła się zraniona. Postanowiła wyskoczyć do sklepu, kupić coś na poprawę humoru. Oznajmiła Lidii :

– Johny ma wyłączony telefon, zostawiłam mu wiadomość na sekretarce. Wychodzę na piętnaście minut do sklepu.

– Dobrze, spróbuj ponownie jak wrócisz.

Johny otworzył oczy. Potworny ból rozdzierał mu głowę. Dotknął ręką czoła, miał guza wielkości pomarańczy i zaschniętą krew na twarzy. Znajdował się w ciemnym , wilgotnym pomieszczeniu bez okna. Starał się zachować trzeźwość umysłu. Wciąż oszołomiony, nie mógł przypomnieć sobie jak się tu znalazł, ani co się wydarzyło wcześniej. Metalowe drzwi były zamknięte. W pomieszczeniu nie było niczego, oprócz zwisającej z sufitu żarówki na kablu. Podszedł do drzwi. Zaczął walić ze wszystkich sił. Krzyczał – otwórzcie te pieprzone drzwi. Niestety nikt nie reagował na jego krzyki.

Lidia postanowiła sama zlokalizować Johnego. Wykręcała jego numer kilkukrotnie. Niestety był poza zasięgiem. Zaczęła się zastanawiać, cóż takiego stało się z gościem. Czyżby aż tak zabalował ? Była zła, dzisiaj mieli ustalić szczegóły nowych inwestycji, a tutaj facet zapada się pod ziemię. Założyła płaszcz, zakomunikowała Monice, że wychodzi oraz żeby odbierała wszystkie telefony, a w międzyczasie próbowała namierzyć Johnego. Trzasnęła drzwiami gabinetu i wyszła przed hotel, gdzie valet czekał już z kluczykami do jej mercedesa. Wsiadła i obrała kierunek klubu Hell & Heaven. Może obsługa powie mi co się stało z tym człowiekiem, zastanawiała się po drodze. Więcej nie piję – przyrzekała sobie po drodze. Do czego to kurwa mnie doprowadzi ? Jestem już dojrzałą kobietą. Musze się opamiętać i złagodnieć. Lidia klęła i waliła pięścią w kierownicę. Wyglądała przyglądając się jej z boku, jak wariatka, która uciekła z psychiatryka i ukradła samochód. Powinnam dawać przykład. Moi podwładni nigdy więcej mnie nie zobaczą w takim stanie. Pieprzyć to wszystko. Muszę odnaleźć Johnego. W przeciwnym razie z interesu wyjdzie dupa blada. Jestem pierdoloną, głupią dziwką – krzyczała na całe gardło. Dojeżdżając do klubu, jej wkurwienie osiągnęło poziom ekspert. Wyszła nerwowo z auta, które niedbale zatrzymała przed wejściem. Lokal był zamknięty. Biura knajpy znajdowały się z drugiej strony budynku. Może tam ktoś jest ? Prawie biegiem okrążyła nieruchomość. Podeszła do niebieskich drzwi, nacisnęła domofon na którym widniał napis H. & H. dzwonić. Przycisk domofonu prawie wpadł do środka od nerwowego naciskania.

– Kto tam ? – męski głos nie brzmiał sympatycznie.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s