Chirurg z klubu Hell & Heaven / rozdział 5

  • Rozdział 5

  • chiii

    Camilla tańczyła na parkiecie. Jej piersi podskakiwały rytmicznie w takt muzyki. Wkoło tłum ludzi tańczących ze sobą. Spojrzała na korytarz, przez który można było dostać się do miejsc dla VIPów. Dojrzała przystojnego faceta prowadzonego przez blond anioła. Wpadł jej w oko. Zajmę się nim później, pozwolę mu się rozkręcić – pomyślała.

    Lidia wraz z grupą kolegów właśnie dojeżdżała do Hell & Heaven. W ostatniej chwili zrezygnowała ze swoich koronkowych majteczek.

    – Tak jest zdecydowanie niebezpieczniej i podniecająco. Czuła się taka wyzwolona. Wciąż myślała o porannym zajściu, które miało miejsce u niej w gabinecie. Jako stała bywalczyni przybytku zabawy i rozpusty do środka zostali wprowadzeni tylnymi drzwiami. Loża była już gotowa. Usiadła w niej wraz z Mateuszem, Marcinem i Arkiem. Na stole były przygotowane puchary z eliksirem na powitanie. Wszyscy unieśli je do góry, stuknęli wznosząc toast. Wypili do dna.

    Przyjęcie czas zacząć. Arek zamówił u diablicy cztery butelki Whiskey, ta pod postacią przepięknej brunetki, uśmiechnęła się porozumiewawczo, po czym machnęła ogonem i zniknęła w tłumie, który przesuwał się po całym lokalu niczym tętniąca w rytm muzyki żywa masa.

  • Hell & Heaven to klub o którym na mieście krążą niezliczone plotki. Jest ich bez liku, poniekąd przez fakt, iż nie każdy może w owym lokalu się znaleźć. Prywatny charakter dodaje pikanterii, a ludzie opowiadają między sobą niezliczone historie, które mają tam miejsce i nigdy oprócz plotek nie wychodzą poza klub. Aby znaleźć się w środku potrzebne jest specjalne zaproszenie, poparte protekcją stałego klubowicza. Czasami bramkarze pozwalają wejść do środka najpiękniejszym dziewczynom, które walczą o to co wieczór, strojąc się w najlepsze kreacje, cierpliwie czekając na selekcję. Zdarza się to jednak sporadycznie, a ponadto warunkiem jest podpisanie cyrografu, że nigdy to co dzieje się wewnątrz nie ujrzy światła dziennego i nikomu nie będą zdawać relacji o tym co wydarzyło się w środku. Pomimo tak rygorystycznych zasad w klubie zawsze jest pełno ludzi, a sam lokal jest w stanie pomieścić około tysiąca osób. Jest podzielony na strefy do których mają dostęp tylko klubowicze z kartami dopasowanymi do poziomu na którym mogą się znaleźć.Piekło to poziom pierwszy, tam mogą bawić się wszyscy. Ziemia, to kolejny z pewnymi ograniczeniami. Niebo, trzeci poziom, tylko dla zaufanych, stałych klientów VIP, posiadających kartę open.

    Lidia z przyjaciółmi zaczęli pierwszą kolejkę, rozmawiając o Johnym, który miał się pojawić niebawem. Wszyscy byli bardzo ciekawi jaki to typ człowieka, oraz czy rozmowy na temat budowy kolejnego hotelu potoczą się pomyślnie. Postanowili gremialnie, że dzisiejszego wieczoru postarają się o dobrą aklimatyzację gościa, a rozmowy biznesowe odsuną na poniedziałek. Taką decyzję podjęli w czwórkę, jednogłośnie. W tym samym momencie z półmroku wyłonił się anioł z głową na ramieniu przystojnego mężczyzny, który sprawiał wrażenie lekko oszołomionego. Podeszli do stołu.

    Anioł rzekł – przyprowadziłam wam pana Hendrixa. Wiem, że nie mogliście się doczekać na niego. Oto i on w całej okazałości.

    Dziewczyna zsunęła skrzydło z pleców Johnego. Wciąż trzymając za rękę, pocałowała w policzek.

    –  Jest do waszej dyspozycji – po czym pofrunęła w kierunku baru ( tak przynajmniej się wydawało Johnemu).

    –  Witam pana, panie Hendrix – zaczęła Lidia.

    Przedstawiła go reszcie towarzystwa. Wymienili uprzejmości, po czym zaprosiła na kanapę. Gestem ręki pokazała żeby usiadł koło niej. Johny wciąż lekko zamroczony, nie wiedzieć czemu ( w myślach tłumacząc sobie, że to chyba efekt długiej podróży) usiadł koło pięknej Lidii, ubranej w tę swoją króciutką seksowną spódniczkę. Pomyślał – ( gdzie ja jestem, ten kraj powinien nosić nazwę Paradise ) przynajmniej, jeśli chodzi o urodę kobiet.

    Arek podniósł się z kanapy, chwycił butelkę i zapytał polewając.

    –  Jaką pijesz ? Czystą z wodą czy colą ?

    –  Poproszę z colą – odpowiedział.

    Gdy Arek polewał wszystkim kolejkę, Lidia podsunęła się do Johnego i szepnęła.

    –  Interesy przekładamy na poniedziałek, dzisiaj liczy się tylko dobra zabawa. Wyluzuj i odpłyń, wszyscy potrzebujemy tego po ciężkim tygodniu. Jej sukienka odsłaniała smukłe nogi, bardzo mocno odsłaniała.

    –  Wiesz – dodała po chwili.

    –  Czekamy na jeszcze jedną osobę. Powinna za chwilę tu dotrzeć.

    Wychyliła głowę przez ramię Johnego, prawie muskając szyją jego policzek. Poczuł jej zapach, widział jej skórę z bliska. Była aksamitna i nieskazitelna.

    Z ciemności wyłoniła się diablica. Przed nią szła Monika. Rude włosy dziewczyny uplecione były w warkocz, pod prześwitującą bluzką można było dostrzec jej nieduże jędrne piersi. Sutki stojące jak dwa rodzynki, odznaczały się wyraźnie. Wysokie szpilki idealnie podkreślały  zgrabne nogi. Jasna spódniczka ledwo przykrywała pośladki. Widać, że Monika wzięła do serca prośby Lidii. Diablica która prowadziła Monikę, właściwie szła za dziewczyną. Obejmowała ją rękami, które spoczywały na delikatnie odsłoniętym brzuchu. Płaskim, idealnym brzuchu. W pępku połyskiwał kolczyk, który mienił się w światłach laserów. Gdy podeszły do stolika, diablica pocałowała ją namiętnie w szyję. Jej język zostawił mokry ślad na ciele dziewczyny, po czym zniknęła w tłumie. Lidia poruszyła się na kanapie nerwowo. Johny otworzył po raz drugi gębę ze zdziwienia. Trzech chłopaków, nie zareagowało w ogóle. Zajęci byli polewaniem kolejnych drinków i ożywioną dyskusją, która rozgorzała między nimi od jakiegoś czasu.

    Lidia wstała i przedstawiła Monikę Johnemu. Poprosiła również, żeby ta zajęła miejsce przy niej z drugiej strony kanapy. Rudowłosa z chęcią przystała na propozycje szefowej.

    –  Więc powiedz nam Johny, jak pierwsze wrażenia po przylocie ?

    –  Gdybyś czegoś potrzebował, wszyscy jesteśmy do twojej dyspozycji.

    –  Och, wszystko jest w jak najlepszym porządku – odpowiedział.

    –  Próbuję odnaleźć się w nowym kraju, przyznam, że nie jest to dla mnie łatwe. Błądzę wzrokiem po tych wszystkich ludziach, pięknych kobietach i nie mogę wyjść z zachwytu.-  Wszystko ok – odparł, uśmiechając się do dziewczyn.

    –  Zdrowie Johnego – krzyknął Mateusz.

    –  Zdrowie – odpowiedziała reszta towarzystwa.