Siedząc w norweskim autokarze…

Podróżowałem wczoraj autokarem po Norwegii i wiecie co ? To była podróż niezwykła. Jechało nas około pięćdziesięciu osób z  czego zaobserwowałem co najmniej dwadzieścia księżniczek. Przepiękne blondynki o przecudnych gęstych włosach, zadbanych dłoniach i nienagannych figurach, wręcz hipnotyzowało swoją obecnością. Mogę jeszcze dodać bardzo wysoką kulturę osobistą, która po prostu jest i widać ją na każdym kroku. Siedziałem obok najładniejszej z nich i nie mogłem się nacieszyć widokiem, który przyćmiewał równie piękne widoki za oknem. Nie spodziewałem się tak wielu pięknych kobiet w jednym miejscu. Wesołe uśmiechnięte, chętne do rozmowy. Sielankę zakłócał co prawda jeden pijany Norweg, który gadał, śpiewał i klaskał bez przerwy. Jego podróż nie trwała zbyt długo, ponieważ wkurzony kierowca wyrzucił go z autobusu, chyba na trzecim przystanku. Zauważyłem też parę mniej urodziwych kobiet, ale były w znaczącej mniejszości, która to nie wpłynęła na moje odczucia piękna. Dorzucę jeszcze paru ”Luków Skywalkerów” 

czytaj: Norweg uczesany jak Luk z Gwiezdnych Wojen 🙂

 Dwóch Harrych Potterów też nie miało wpływu na przekrój pasażerów. Bardzo przyjemna podróż, jakże inna od tych, do których jesteśmy przyzwyczajeni w naszym kraju. Dziewczyny piękne, autobus czysty. Czego chcieć więcej…

qwerty

Bladym świtem.

Zaatakowany bladym świtem przez bladą dupę.

Znienacka, brutalnie i bez skrupułów.

Dostałem w pysk.

A ja prawie zadowolony, u siebie, bezpieczny.

Niestety to już tylko wspomnienie.

Po raz kolejny musiałem iść dalej w nieznane.

Nie z własnej chęci.

Zmuszony.

Wyrwany z mojego świata.

Więc idę wbrew sobie.

Tak musi być.

 Przeznaczenie nie pozwala mi zostać.

Nie widzę już tego, co kocham najbardziej.

Nie słyszę tego, co uwielbiam słyszeć.

Dziś jestem gdzie indziej.

Nie tak bezpieczny i szczęśliwy, lecz będę walczył. 

Do końca…

fff