Nr 13 cz.3

Siedząc tak sobie na kanapie, czas zaczął płynąć jakby szybciej, była niesamowicie piękna, otwarta i chętna do dialogu. Patrząc na  Sandrę chciałem aby ta chwila trwała wiecznie. Każdy jej ruch powodował u mnie migotanie przedsionka serca, chłonąłem jej towarzystwo, chłonąłem jej zapach, chłonąłem każdy ruch, każdy gest. Upał lipcowej nocy doskwierał coraz bardziej, to był wieczór o którym marzy każdy facet. Gdy wstawała aby podejść do lodówki, wraz z nią wstawała nadzieja na lepszy świat, i byłem skory uwierzyć że Anioły istnieją.

Sandra złapała moją rękę. Oprowadzę cię po mieszkaniu, zaproponowała. Jej głos, sposób w jaki zwracała się do mnie… Czułem, jakbym znalazł się w zaczarowanym świecie. Wstałem posłusznie, a ona, wciąż trzymając moją dłoń, delikatnie pociągnęła za sobą. Zaczęliśmy oglądać kuchnię, ciepłe drewniane meble i palące się świece tworzyły magiczny klimat. Pokój gościnny zdążyłem dokładnie zlustrować wcześniej, czekając na gospodynię. Przeszliśmy do pierwszego pokoju, również był utrzymany w bardzo ciepłym stylu, zresztą jak zdążyłem zauważyć, całe mieszkanie biło pozytywną energią. Sandra oprowadzała mnie po kolejnych pomieszczeniach, nie puszczając mojej dłoni. Chodziłem za nią, napawając się jej zapachem oraz podziwiając w jaki sposób się porusza. Jej ciało prześwitujące spod delikatnej sukienki, wołało wręcz do mnie, hej patrz, zachwycaj się mną… oszołomiony widokami, przestałem trzeźwo myśleć, nie zauważałem już zalet mieszkania, widziałem perfekcyjną kobietę, która swoją delikatnością i pięknem zaczarowała mnie, pokazała inne spojrzenie na rzeczywistość.

Doszliśmy do sypialni. A w niej ogromne łóżko przykryte jedwabną pościelą…znów palące się świece, magia. Pokażę ci zdjęcie, zaproponowała. Puściła moją rękę, podeszła do nocnej szafki, otworzyła szufladę. Usiądź przy mnie, zaproponowała, sama siadając na brzegu olbrzymiego łoża. Usiadłem przy niej, mógłbym zrobić wszystko, czego pragnęła. Otworzyła album, wertowała kartki w poszukiwaniu tego odpowiedniego. Podała mi album, opuściłem wzrok na zdjęcie, poczułem jej rękę na moim karku.

Podniosłem wzrok znad albumu, jej usta były dwa centymetry od moich, przysuwała się wciąż do mnie, bliżej i bliżej. Nie mogłem się powstrzymać, zaczęliśmy się dotykać . Poczułem jej słodycz, muskając mnie delikatnie swoimi różowymi wargami…czułem jak odpływam…czułem jak mnie pochłania bezpowrotnie. Całowaliśmy się namiętnie, coraz goręcej. Usiadła na mnie okrakiem w swej letniej sukience nie przestając całować. Włożyłem ręce pod sukienkę, chwytając jej jędrne pośladki. Przysunąłem do siebie jeszcze bliżej.  Czułem ją całą, była tak blisko…

Usłyszałem dzwonek domofonu.

Cdn.

2013-03-27-11-44-20-708128321

Nr 13 cz.2

Dopijałem wodę kiedy drzwi od łazienki otworzyły się, wstałem grzecznie żeby się przywitać.  Spojrzałem w kierunku skąd Pani domu miała nadejść.  Nogi ugięły się w kolanach,  usiadłem, a raczej padłem z wrażenia. Moim oczom ukazała się piękna brunetka,  jej mokre włosy otulały ramiona.  Letni szlafroczek kleił sie do jeszcze wilgotnego ciała.  Piękne kształty kobiety,  sprawily a raczej wprowadziły mnie w osłupienie.  Nie spodziewałem się takiego widoku.  Wstałem raz jeszcze, jednocześnie wyciągając rękę w geście powitania.  Na twarzy kobiety malował się uśmiech,  odsłaniając jej śnieżnobiałe zęby. Mam na imię Sandra,  powiedziała otaczając mnie zapachem,  który sprawił,  że przez chwilę zapomniałem swojego imienia.  Yyy, witaj, mam na imię Robert,  odpowiedziałem jąkając się.  Musiałem wyglądać śmiesznie,  patrząc tak na nią z zachwytem.  Uśmiech nie schodził z jej pięknej twarzy. A ja stojąc przed nią w hipnozie, zupełnie zapomniałem celu swojej wizyty.

Ależ mamy upalny wieczór, zagaiła, nachylając się przy drzwiach lodówki, odsłaniając tym samym perfekcyjne uda, z najpiękniejszą opalenizną jaką widziałem w życiu.  Jej ciało było, wytworem najskrytszych męskich fantazji. Wyciągając dwie puszki zimnego piwa, odwróciła się w moją stronę, jej kształtne piersi wraz ze stojącymi sutkami,  bajecznie prężyły się pod cieniutką tkaniną materiału. Wiedziała że jest piękna,  nie skrępowana moim towarzystwem usiadła przy mnie, niesforny szlafroczek odsłaniał coraz więcej sekretów jej ciała.

Zanim przejdziemy do oglądania mieszkania, napijmy się zaproponowała, wyciągając w moim kierunku zmrożoną szklankę. Jest taka bezpośrednia, pomyślałem, stukając się z Sandrą swoją szklaneczką, równie idealnie zmrożoną.

Cdn…

2013-03-27-11-44-20-708128321

Nr 13

Ciemny korytarz przez który szedłem, dawał miłe uczucie chłodu,  otwarte okna pozwalały powietrzu na ruch.  Przy upale jaki panował na zewnątrz, czułem przyjemne ciarki przebiegające po moich plecach, nie wiem teraz czy były spowodowane przeciągiem, czy może sytuacja w jakiej się znalazłem powodowała przyjemne mrowienie.  Wzrok przyzwyczaił się do półmroku, a ja szukałem numeru 13,  który powinien widnieć na drzwiach. Jeszcze kilkanaście schodów i będę na trzecim piętrze.  Po lewej stronie korytarza dojrzałem białe drzwi,  a nad nimi trzynastkę.  podszedłem bliżej,  nacisnąłem dzwonek. Z mieszkania dochodziła muzyka.  Nikt jednak nie otwierał, zadzwoniłem raz jeszcze i nic, zapukałem a drzwi ustąpiły,  były tylko przymknięte.  Nieśmiało wszedłem do środka, pytając jednocześnie czy ktoś jest w domu, nie usłyszałem odpowiedzi,  w zamian tego lecącą wodę w łazience i kobiecy głos nucący jakąś melodię.

Dzień dobry,  powiedziałem głośno,  jednocześnie pukając  do drzwi łazienki.  Przyszedłem w sprawie mieszkania, drzwi były otwarte, tłumaczyłem się.  Kobiecy głos ucichł, po chwili usłyszałem,  proszę się rozgościć w salonie, zimne napoje znajdzie pan w lodówce,  proszę dać mi chwilę,  zaraz do pana przyjdę.  Ok,  odpowiedziałem,  czując jak kamień spada mi z serca, nie miałem pojęcia jakiej reakcji mogłem się spodziewać,  wchodząc do czyjegoś mieszkania.

W środku czuć było kobiecą rękę,  czyste, zadbane, bardzo przytulnie urządzone,  czułem unoszący się zapach konwalii,  który dodawał wnętrzu klimatu,  sprawiał,  że chciałem tam zostać, podobało mi się.  Wyjąłem zimną wodę z lodówki, rozsiadłem wygodnie na kanapie, chłodząc zimną wodą z butelki czekałem aż gospodyni skończy kąpiel.

Cdn…2013-03-27-11-44-20-708128321

Rycie bani.

Zmiany mózgowe jakie zafundował mi system, są niczym w porównaniu do zmian,  jakie widzę na codzień wśrod społeczeństwa. Poddani normom,  brną według narzuconych im zasad.  Rycie głowy przez system odnosi spektakularny sukces.  A przecież nie musimy żyć według tego jak chcą rządzący.  Patrząc  na”model ubezwłasnowolnienia myślowego” współczuję, żenującego pogodzenia się ze  schematem zasad postępowania. Od czasu gdy uwolniłem sie od tego co jest mi narzucane, pozyskałem chęć do kreatywnego myślenia. Moja głowa nie jest już zasypywana przez zbędne informacje, a ja   mogę podejmować decyzje,  których nie mógłbym podejmować żyjąc w świecie, który jest tym poprawnym systemowo.  Zly stan gospodarki światowej,  jest wynikiem zamierzonego działania. Osoby na szczycie łańcucha pokarmowego z zaskakująco dobrym efektem rozpierdoliło głowy siedmiu miliardom ludzi, zajmując ich przestrzeganiem zasad, ktore zajmują głowę i skutecznie blokują chęć do działania.