O spadaniu.

 Od kiedy pamiętam, w moim życiu mam wiernego towarzysza. Cenię go  za to, iż jest bardzo kreatywny. Pojawia się i znika, ale nigdy nie opuścił mnie na dobre. Pojawił się bardzo dawno temu. Byłem małym chłopakiem, kiedy odwiedził mnie po raz pierwszy.  Gdy zamykam oczy i sen zabiera mnie w inną rzeczywistość, muszę liczyć się z tym, że pojawi się, ów senna postać, złapie mnie za rękę i wypchnie przez otwarte okno, lub zepchnie w przepaść, w bliżej nie określonym miejscu. Cenię go za pomysłowość i nieograniczoną fantazję. Nie przypominam sobie, bym przeżywał sen o spadaniu, dwa razy tak samo. Zawsze koleś funduje mi nową historię, która kończy się swobodnym spadaniem. Nawet spodobały mi się owe sny, nauczyłem się delektować lotem. Zostałem wypchnięty już z samolotu, bez spadochronu, okien, urwisk skalnych, w korytarzach bez dna, podjeżdżałem samochodem pod bardzo strome wzniesienie, za którym nie było niczego, za to czekał mnie kolejny lot w otchłań nicości. Koleś wypychał mnie z wieżowców, albo zaczynałem lot, po prostu w chmurach. Dziesiątki snów za mną, dziesiątki lotów, ale nigdy, ale to nigdy, moje loty nie miały finału. Zawsze budziłem się w trakcie spadania, nie doczekując lądowania lub końca.

 ruffled snu zdjęcie stockowe autorstwa www.pixmac.pl

ruffled snu zdjęcie stockowe autorstwa http://www.pixmac.pl

Dzisiejszej nocy stało się inaczej. Przechodziłem przez most linowy, między wierzchołkami gór, kiedy zostało mi,  może z 15 metrów do przebycia, znajoma postać złapała moją rękę, szarpnęła, straciłem równowagę. Rozpoczął się kolejny lot. Piękna okolica, wkoło bardzo zielono, ciepło, sama przyjemność spadania. Twarde lądowanie zbliżało się w zawrotnym tempie, dostrzegłem na ziemi naostrzone pale sterczące ku górze. Cały ten sen, mógłbym podciągnąć do przygody w amazońskiej dżungli, kończąc swój żywot nabity na pale plemienia Yuruti. Czy to oznacza nowy etap życia ? A może będę ginął co noc ?  Dlaczego po tylu lotach, po raz pierwszy pozwolono mi umrzeć ?

A Ty, jak często spadasz we śnie ?

Dla Ciebie wszystko.

Otwiera rano swoje zmęczone oczy, pochylony nad umywalką, doprowadza się do porządku. Kiedy wraca do kuchni, elektryczny czajnik właśnie zagotował wodę. Kończy w pośpiechu kawę, spogląda na zegarek. Ma jeszcze 10 minut. Wraca do pokoiku, którego centralnym punktem jest ” ołtarzyk”. Prawie klęka przed nim, nie spuszczając wzroku z postaci znajdującej się na zdjęciu. Rozmarzonym wzrokiem, pieści swoje zmysły. Myśli kołaczą w głowie. Gdyby tylko mógł się teleportować, choć na chwilę.

Gdyby mógł…

lekkim sercem zdjęcie stockowe autorstwa www.pixmac.pl

lekkim sercem zdjęcie stockowe autorstwa http://www.pixmac.pl

Jeszcze raz, rzuca spojrzenie na zegarek. Zrywa się jak rażony prądem. Wybiega w pośpiechu na ulicę. Jego kurtka podąża tuż za nim, w końcu lądując na  plecach. Spóźniony o jedno spojrzenie, dociera do miejsca w którym podda się codziennej rutynie. Przecież warto, nie robi tego dla siebie. Pod koniec dnia, gdy dociera do swojego pokoju, znów może nacieszyć się przez chwilę jej towarzystwem. Zasypia z myślami krążącymi gdzieś, bardzo daleko.

Dochodzi godzina 10.15 rano. Na wielkim łożu, postać o długich kręconych włosach, przeciąga się leniwie, mrucząc jak kotka. Po 20 minutach, wstaje z łóżka i idzie pod prysznic. Po kolejnych 30, odświeżona, jak poranna rosa tańcząca na wiosennej trawie, czuje się o niebo lepiej. Nie śpiesząc się, otwiera szafę, ubiera się starannie, z pomysłem. Musi wyglądać zjawiskowo, wychodząc z domu. Parkuje samochód w podziemnym garażu centrum handlowego. Rozpromieniona, oddaje się szałowi zakupów. Następnie wraz z koleżankami, obiad w dobrej restauracji. Plotki, ploteczki. Jak na razie dzień jest super udany. Ochh…prawie zapomniała, jeszcze fitness. Jej trener jest taki przystojny. Ćwiczenia dają taką wewnętrzną siłę, stają się nałogiem. Wraca do domu, bierze kolejny prysznic. Sportowa torba już wisi na ramieniu. Z piskiem opon podjeżdża po fitness centrum. Prosi o indywidualny program ćwiczeń. Muszą to omówić przy kolacji.

Udaje mu wyrwać się na 2 dni z pracy.

Niespodzianka.  Otwiera drzwi. Oczy rozpromienione, uśmiechnięte, błądzą po mieszkaniu.

Kwiaty w doniczkach są uschnięte,  rybki w akwarium pływają do góry brzuchami.

Drabina.

Piję kawę, robiąc przegląd porannej prasy. Od X czasu podpatruję pewne osoby w kraju, które walczą z determinacją godną Przywódców Allaha. Nie za bardzo im to wychodzi, tak naprawdę nikt ich nie chce. Wyrzucani za drzwi, wracają oknem. Jestem pełen podziwu dla niespełnionych ambcji, które nie spełnią się z prostej przyczyny. Osoby te, poza chęcią wdrapania się na szczyt, uwicia bezpiecznego gniazdka, nie mają nic do zaoferowania. Nie mają nic, czego oczekujemy od ludzi którzy będą godnie reprezentować nasz kraj.  Jak trzeba być zdeterminowanym, jak zapatrzonym w siebie, jak głęboko wierzącym w swoje możliwości, robiąc z siebie debila. Nie widząc śmiechu i szyderstw, kpin oraz pasma niekończących się porażek.

drabina marzeń

Usłyszałem przed chwilą, cyt. ”Będziemy próbować dalej, próbować do skutku, próbować do ostatecznego marszu zwycięstwa”.

WTF ???

Odnoszę wrażenie, jakbym żył w jakimś ekstremistycznym kraju, zaczynam się obawiać o siebie i bliskich. Oni, będą walczyć do skutku, cena nie ma znaczenia. Myślę, że nic z tego im nie wyjdzie, skoro nie wychodzi od lat.  Współczesny Syzyf i jego kamień, kiedyś się potknie a kamień spadnie i złamie mu kark. Może wtedy dopuszczone zostaną osoby, które mają wiele do zaoferowania, niestety bez ciśnienia na stołek, bez płaszcza, pod postacią kolesi z układami.

Kasa za kasę.

Darmozjady, bo jak inaczej nazwać obiboków w sejmie i senacie, którzy co rusz wpadają na genialne pomysły, jak do końca zrujnować i tak już puste kieszenie, przeciętnego Kowalskiego. Po takich herezjach, jak podatek od deszczu, pojawił się projekt, pozwalający firmom obsługującym sieci bankomatów w Polsce, na wprowadzenie lub podwyższenie opłat, za wypłatę gotówki w bankomatach. Super, genialny pomysł. Jesteśmy bardzo daleko z tyłu, za większością krajów europejskich.  Jednak jak widać, nie dość daleko. Więc dlaczego nie cofnąć się jeszcze bardziej.  XIX wiek, to byłoby coś. Wszystko wskazuje na recesję i powrót papierowego pieniądza w naszych kieszeniach.

bankomat1

 W prawie 40 milionowym kraju, mamy sieć 12 tysięcy bankomatów, która rozwija się bardzo dynamicznie, a operatorzy, tacy jak, ”Euronet” nie mają powodów do narzekań, ponieważ jest to bardzo rentowny biznes. Dla przykładu 80 milonowe Niemcy, mają sieć 80 tysięcy bankomatów. Mamy więc w tym temacie, jeszcze wiele do zrobienia. Jest wielce prawdopodobne, że banki przeżyją wielką migrację klientów, którzy będą przenosić się z mniejszych do tych, które mają najbardziej rozwiniętą sieć swoich bankomatów.

W tym kraju, priorytetem jest, utrudniać życie przeciętnemu obywatelowi.  Zaglądanie do  naszych pustawych kieszeni, jest również na porządku dziennym. Zawsze jest szansa, na wyrwanie z gardła dodatkowego pieniążka. A wszystko po to, aby innym żyło się lepiej.

Facet z klasą.

 Coraz rzadziej można spotkać faceta z klasą. Własnym stylem i manierami godnymi prawdziwego gentlemena.  Nie chodzi mi tylko o modnie ubranego mężczyznę. dwa managers making deal zdjęcie stockowe autorstwa www.pixmac.pl

Nie ważne, czy preferujesz styl  sztywniaka z biura, czy też awangardowy  jest ci bliższy. Sam możesz osiągnąć wizerunek faceta z klasą. Nie zależnie czy jesteś,  gruby czy chudy, wysoki czy niski, musisz uwierzyć w siebie i trochę nad sobą popracować.

Nie chcę się czepiać po raz kolejny, ale myślę, że powinniśmy zacząć od naszych twarzy. Choć bardziej  pasuje, zacząć od naszych mord. Smutnych, zaniedbanych, nierzadko śmierdzących wczorajszym piwem. Z takimi twarzami, możemy zapominieć o zwróceniu uwagi na naszej osobie, przez płeć piękną.

Jeśli Twoja twarz nie jest twarzą atrakcyjnego faceta… zawsze noś okulary przeciwsłoneczne w pogotowiu, nie zależnie od pory roku, świetnie przykuwają uwagę.  Panowie weźmy się w garść i ogarnijmy chociaź trochę.

Jeśli nie jesteśmy ikonami stylu, poprośmy o pomoc fachowca, który pomoże ogarnąć nam, dobrać koszulę do marynarki, krawat do koszuli,  buty do spodni, itd.  Jak cię widzą, tak cię piszą…czyż nie ?

Dobre maniery. Zachowuj się jak przystało na faceta z klasą, każdy z nas posiada choćby minimalną wiedzę na temat reguł savoir-vivre. Jeśli nie, zadaj sobie trochę trudu, i posiądź choćby jej podstawy.

Mężczyzna potrafiący znaleźć się w każdej sytuacji, jest tym, którego coraz rzadziej można spotkać w dzisiejszych czasach. Jest facetem z klasą.

Władcy Moherów.

Kłamcy, manipulanci. Jednym słowem czarna mafia, wciąż tak świetnie radząca sobie w Moherowym Świecie, oburzyła się okrutnie. Media wysrały się na nich i nie podały do wiadomości publicznej, o urodzinach firmy największego oszusta w Polsce, T.Rydzyka. Chodzi o Radio Maryja, które parę dni temu, zorganizowało imprezę urodzinową. Jakoś nie jestem zdziwiony tym faktem, skoro wiesza się psy na dziennikarzach, wygania z imprez struktur mafijnych.mochery

W czym problem ?

Naturalną koleją rzeczy jest, że media mają głęboko w dupie, podawanie informacji, zupełnie nieistotnych. Nareszcie większość z nas przejrzała na oczy i systematycznie odsuwa się od kościoła. Rządzonego przez oszustów, naciągaczy, starych zwyroli i pedofili. Ciągłe afery, skutecznie w tym pomagają. Nie przeszkadza to naszym politykom, reprezentowania swoich partii, i ciągłego wchodzenia w dupę kościołowi.  Wiadomo, ręka rękę myje.  Nie mogło zabraknąć eksperta do spraw katastrofy smoleńskiej Antoniego Macierewicza, oraz wielu polityków z innych ugrupowań, między innymi z PiSu i Solidarnej Polski. Tańcom i wspólnym śpiewom, nie było końca. Na zakończenie tego kabaretu, przedstawiciele z kół przyjaciół firmy Radio Maryja, ustawili się w procesji darów, które to składali na ręce Władców Moherów.

Nie zamykaj się na drugiego człowieka

Wciąż wierzę.

Jestem wręcz przekonany, że ludzie są dobrzy. Pogubieni trochę w tym zagmatwanym świecie, czasami alienujemy się przed drugim człowiekiem.  Pozostawieni sami sobie, nie możemy udźwignąć natłoku problemów, który przygniata nas codziennie, gdy otwieramy oczy. Próba zepchnięcia winy, jest histerycznym krzykiem bezsilności, który wkrada się po cichu, świdrując nasze czaszki. Czasami nie mamy ochoty na towarzystwo. Trawimy w samotności wszystko to, co gryzie nas bezlitośnie, wydalając  ból i cierpienie. Nikt nie lubi otwierać się na swoje ułomności.  Jeśli jest Ci źle i myślisz…kurwa mam przejebane.

Pomyśl o Tych, którzy naprawdę mają przejebane.

world 

Wojny, bieda, terroryzm, choroby, głód, dzieci wykorzystywane przez dorosłych. Większość z nas nigdy nie zaznała i prawdopodobnie nawet nie myśli, o prawdziwych, ludzkich tragediach. Co najciekawsze Ci, którzy na co dzień zmuszani  do walki o przeżycie, są otwarci na innych.  Jedyne co mogą dać, to serce położone na otwartej dłoni. Ich ufne oczy, patrzą wypełnione wiarą w drugiego człowieka.

Przestaliśmy dostrzegać prawdziwe wartości. Biegnąc przez życie, tak bardzo skupiamy się na sobie, że stajemy się niedostępni dla innych. Nie mamy ochoty dostrzegać ludzkiej krzywdy. Staliśmy się pieprzonymi ignorantami. 

Nie zamykajmy się na innych. Wszyscy jesteśmy dziećmi świata.

Jest taki kraj…

Dowiedziałem się  dzisiaj, że prawie wszyscy uciekają z tego kraju. Pytam się  gdzie ??? No jak to. Tam gdzie jest lepiej. Ameryka, Niemcy, Anglia, Irlandia – tam jest lepiej ??lato

Gówno prawda !

Jest prościej, a to różnica. Patrząc na tych wszystkich szczęśliwych Polaków, płakać mi się chce. Dla mnie wyznacznikiem dobrego życia, na pewno nie jest osiedlenie się gdzieś, gdzie nie czuję się swobodnie. Wiem to z autopsji.  Znam mnóstwo osób,  zachwyconych  pierwszymi miesiącami za granicą. Później przychodzi tęsknota i rozterki. Oczywiście niektórzy odnajdują się, gdzieś tam… Schylają nisko głowy- integrują.  Rozumiem to i szanuję. Powodzenia i sukcesów życzę z całego serca. Ja, nie dam rady udawać, oszukiwać samego siebie  i wmawiać  – no stary, jest zajebiście, jak nie jest. Względy ekonomiczne, rozumiem nie jest łatwo. Moje pytanie brzmi, a gdzie teraz jest łatwo ??? Czasy wujka i cioci w Ameryce,  dawno się skończyły. Margaryna z Niemiec, wcale nie jest lepsza, niż ta z Polski. Różnice się zatarły, bezpowrotnie.

Pisałem już, że Polska to wciąż dziki kraj. Zawdzięczamy to przede wszystkim Tym, którzy stoją u władzy, i w dupie mają obywatela. Ja wciąż jednak, Tutaj  oddycham swobodnie i  jestem u siebie.

Parcie na lans.

W dzisiejszych czasach, pieniądz to nie wszystko. W dobrym tonie jest, być trendy. Jeśli Twoja kondycja materialna, jest na tyle zadowalająca, że możesz rozpierdolić trochę grosza. Wtedy … Rodzą się prawdziwe pasje.

moto1

Możesz kupić sobie jacht, szybko zapisać na kurs. Zdobyć patent sternika, i dalej, na wodę. Obowiązkowo potrzebujesz do tego : białych lnianych spodni, markowych okularów,  sweterka zarzuconego na plecy, oczywiście modnie zawiązanego na torsie. Dobre miejsce w porcie jachtowym, również jest niezbędne. Jesteś gotowy, aby snuć historie, nieustraszonego wilka morskiego.

Możesz zostać motocyklistą. Wydajesz 85 tys. ( mniej nie wypada – mają Cię widzieć ) na maszynę. Drugie 50 tys. na wiejski tuning.  Jeszcze 25 tys. na markowe ciuszki – takie ładne. Zamawiasz lawetę, bo nie masz pojęcia o jeździe na motocyklu.  Przywożą maszynę pod dom. Dzwonisz po kolegów, zamykacie się w garażu, wspólnie trzepiecie konia, aż do zamierzonego efektu. Następnie organizujecie się w paru chłopców. Zakładacie klub wzajemnej adoracji.  Nie zapomnijcie o tatuażach ”Born to be Wild” będzie zajebisty. Następnie, odpalacie sprzęty. Jedynka, powoli puszczasz sprzęgło, co by nie poniosło na starcie. I fruu pod pierwszą knajpę.

Kawa i rozmowa – bezcenne.

W tym momencie jesteś prawdziwym Out Lawsem.

Ile byś nie miał. Czego byś nie kupił. Zawsze będziesz tylko pierdolonym pozerem. Jedyne co możesz zrobić to, snuć opowieści dziwnej treści, jaki to jesteś zajebisty. Nie możesz kupić stylu życia. 

Dupa szefa.

Dopadł Nas znienacka, a jeśli Ciebie jeszcze nie dopadł, na pewno zajrzy niespodziewanie. Wszystkie gałęzie gospodarki, borykają się z Nim. Jest bezwzględny i nieobliczalny.

Kryzys.

biuro

 Firmy redukują stanowiska. Motto w dzisiejszych czasach to : Ciąć, ciąć i jeszcze raz ciąć koszty. Przeczytałem dziś artykuł, dzięki któremu dowiedziałem się, jak zachować swoje stanowisko pracy. Nie chcemy przecież wylądować na bruku. O tak prozaicznych rzeczach, jak odpowiedni ubiór, punktualność, czy zaangażowanie w działania firmy, wiemy wszyscy. I nie będę się rozpisywał na ten temat. Warto natomiast napisać, jak dowartościować swojego przełożonego.

Zacznijmy od miłego słowa i komplementów. Nie powinniśmy się pod żadnym pozorem ograniczać. Należy mówić, najlepiej kilka razy dziennie, jesteś Bogiem, zawsze masz rację najukochańszy Prezesie. Amerykańscy naukowcy przeprowadzili badania, które dowodzą że ciągłe pochlebstwa działają. Najlepiej zacząć, zanim jeszcze dostaniesz posadę. Sami musicie  dojść do tego, które słowa sprawiają największą przyjemność szefowi. To jednak wciąż nie gwarantuje zachowania posady. Dlatego powinniśmy posunąć się o krok dalej i rozpocząć codzienne, mozolne (ale z pasją) lizanie dupy. Dowiedziałem się, że lizana dupa do białości, pozwoli osiągnąć Ci status osoby niezwalnialnej. Co ważnie, liżemy odbyt tylko w sytuacji sam na sam. Nasi koledzy i koleżanki nie mogą tego widzieć, jeszcze nas prześcigną. Nie powinniśmy zapominać o myciu zębów przed rozpoczęciem dnia w pracy.  Szefostwo wręcz uwielbia czuć świeży zapach mięty, przy porannej kawie, oddając się swoim małym rozkoszom. Dla wielu z Nas, czynność ta, może wydawać się dyskomfortowa, ale czego nie zrobi się w dobie kryzysu.

Można na sytuację spojrzeć z innej strony. Poświęcenie, pozwoli nam zachować stanowisko, możemy wciąż odkładać grosz do grosza. Na przykład na wybielenie odbytu. W życiu role się odwracają, więc miło będzie dawać swoję wybieloną dupę nastęnym, którzy będą walczyć o przetrwanie.